Z cyklu Rodzina Lutoborskich – Pierwszy rok z Mr. Muffinem

 

W miniony weekend upłynął rok, kiedy do naszego gospodarstwa domowego dołączył Mr. Muffin, zwany przez wszystkich białą, puchatą kulą lub po prostu owcą. Żeby tego było mało, swoim wyglądem przypomina nie tylko owcę, ale również skacze jak królik, biega jak wiewióra, a w czasie snu (w zależności od ułożenia tylnych łapek) staję się rozdeptaną żabą lub foczym szczenięciem. Jednym słowem pełen zwierzyniec :) Nie bez kozery mówi się, że pies składa się głównie z ogona i miłości. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, ile to maleństwo przynosi radości. I gdy po pysznej kolacji, wtula pyszczek w mój sweter i zasypia snem tak spokojnym, wtedy zastanawiamy się z Paniczem Maciejem, jak ludzie mogą skrzywdzić tak bezbronne zwierzę ??? I choć jestem małą, słodką kobietką, to przyrzekam na wszystkie kiełbasy świata, że żaden tam rok w zawieszeniu, tylko powyrywałabym nogi z dupy, albo tłukła szpadlem aż spuchnie za te wszystkie krzywdy. Ale Ty Muffinku śpij spokojnie. Państwo zadbają o pełną michę, przytulą na dobranoc i będą kochać do końca świata.

 

 

 

Brak komentarzy

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress